CZY SŁYSZYSZ, PŁONĄCA WARSZAWO?

Program:

Rota (sł. Maria Konopnicka, muz. Feliks Nowowiejski)

O mój rozmarynie (sł. i muz. autorzy nieznani)

Serce w plecaku (sł. i muz. Michał Zieliński)

Warszawo ma (sł. Ludwik Starski, muz. Aleksander Olszaniecki)

Hymn Szarych Szeregów (sł. i muz. Tomasz Jaźwiński)

Karpacka Brygada (sł. i muz. Marian Hemar)

Czerwone maki na Monte Cassino (sł. Feliks Konarski, muz. Alfred Longin Schütz)

Pierwszy sierpnia (sł. Irena Butkiewicz, muz. autor nieznany)

Marsz Mokotowa (sł. Mirosław Jezierski, muz. Jan Markowski)

Warszawskie dzieci (sł. Stanisław Ryszard Dobrowolski, muz. Andrzej Panufnik)

Mała dziewczynka z AK (sł. Mirosław Jezierski, muz. Jan Markowski)

O chłopakach z AK (sł. Eryk Lipiński, muz. autor nieznany)

Pałacyk Michla (sł. Józef Andrzej Szczepański, muz. na melodię pieśni Nie damy popradowej fali)

Deszcz jesienny (sł. i muz. Marian Matuszkiewicz)

Piosenka o mojej Warszawie (sł. i muz. Albert Harris)


Wykonawcy:

Aleksandra Okrasa – sopran

Wojciech Bardowski – baryton

Włodzimierz Trzeciak – fortepian


ALEKSANDRA OKRASA – sopran

Ukończyła z wyróżnieniem Akademię Muzyczną im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi w klasie śpiewu prof. Delfiny Ambroziak. Jeszcze podczas studiów zadebiutowała na scenie Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu partią Noriny w operze „Don Pasquale” Gaetano Donizettiego. Z operą poznańską odbyła tournée po Niemczech. 

Występowała także w Teatrze Wielkim w Łodzi oraz Teatrze Muzycznym w Łodzi. Brała udział w gościnnych występach w Danii w „Gali Strauss” z Polską Operą Wrocław, a z Orkiestrą Reprezentacyjną Sił Powietrznych odbyła tournée po Francji. Jest laureatką I nagrody na XIII Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Francuskiej w Lubinie. Solistka Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego. Artystka dobrze odnajduje się zarówno w repertuarze barokowym, operze, liryce wokalnej, musicalu, piosence francuskiej, aż do muzyki filmowej włącznie. Koncertuje na scenach w całej Polsce, występowała także w Niemczech, Danii, Francji, na Litwie, Białorusi, Ukrainie i w USA.

WOJCIECH BARDOWSKI – baryton

Pierwsze szlify jako baryton zdobywał w Centralnym Zespole Artystycznym Wojska Polskiego, z którym wielokrotnie koncertował w kraju i zagranicą. Swoje umiejętności wokalne doskonalił u primadonny Operetki Warszawskiej – Elżbiety Ryl-Górskiej. Zdobywca wyróżnień na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki Francuskiej ,,Grand Prix Edith Piaf” w Krakowie w 2009 i 2010 roku. Laureat III Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Francuskiej Brzeg 2010. Zdobywca Grand Prix IV Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Francuskiej Brzeg 2011. W roku 2013 został wyróżniony ,,Złotym Liściem Retro” za upowszechnianie w swojej działalności artystycznej dorobku kultury dwudziestolecia międzywojennego. W 2014 roku z rąk Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odebrał honorową odznakę „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. W roku 2019 został wyróżniony przez Marszałka Województwa Mazowieckiego medalem PRO MASOVIA, za wybitne zasługi i całokształt działalności na rzecz województwa mazowieckiego. Pomysłodawca i dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Pieśni Legionowej oraz Festiwalu Muzyki Świata „Carpatia Cameralis”. 

Laureat 6. edycji telewizyjnego programu ,,The Voice Senior 2025”.

Melchior Wańkowicz 

Urodził się 10 stycznia 1892 roku w Kałużycach (dzisiaj na Białorusi) – polski pisarz, dziennikarz, reportażysta i publicy-sta. Zawsze czuł silną więź z Litwą. To właśnie Wileńszczyzna i Kowieńszczyzna miały ogromny wpływ na jego życie i twórczość, kształtując jego literacki styl i wrażliwość.

Debiutował artykułami w prasie jeszcze pod zaborem rosyjskim. Pierwsze tomy reportaży i wspomnień wydał w okresie międzywojennym. W 1923 na Uniwersytecie Warszawskim Wańkowicz ukończył zaczęte jeszcze w Krakowie studia prawnicze, a w 1925 został naczelnikiem Wydziału Prasowego i Widowiskowego MSW zajmującym się zwalczaniem obiegu wydawnictw pornograficznych. Podczas II wojny światowej pracował jako korespondent wojenny przy II Korpusie Polskim gen. Władysława Andersa, Z polskimi żołnierzami Wańkowicz, cały czas pracując jako nieoficjalny kronikarz Korpusu, przemierzył szlak od Iranu i Iraku przez Syrię, Liban, Egipt do Włoch, gdzie wziął też udział w bitwie o Monte Cassino. Biegał pod artyleryjskim ostrzałem z jednego miejsca w drugie, żeby wszystko zarejestrować, rozmawiał z rannymi żołnierzami. Dowódcy chwilami byli źli na wszędobylskiego reportera. Bezpośrednio po wojnie wydał swoją najbardziej znaną książkę – Bitwę o Monte Cassino – dzieło o największej bitwie tego korpusu w 1944 roku.

W tym samym roku, kilka miesięcy później, jego starsza córka Krystyna, „Anna” idzie do Powstania Warszawskiego jako sanitariuszka batalionu „Parasol” i łączniczka dowódcy kompanii „Rafała”.  Ginie 6 sierpnia na terenie cmentarza ewangelicko-reformowanego na Woli. Miała 24 lata.

Na własną prośbę przyłączyła się do ponad czterdziestoosobowej grupy szturmowej dowodzonej przez „Gryfa”, Janusza Brochwicz Lewińskiego, która osłaniała wycofujące się z Woli oddziały. Walczyli przy zbiegu Żytniej i Młynarskiej. 6 sierpnia 1944 roku zaczęli się wycofywać Żytnią na cmentarz kalwiński. Po odprawie, ok. godziny 5-6 rano w siedmioosobowej grupie przeszli przez dziurę w cmentarnym murze i ruszyli ścieżką wzdłuż płotu. Tam zostali ostrzelani przez moździerze. Janusz Brochwicz Lewiński przeżył powstanie. Po latach wspominał tamten dzień:

„Obserwator niemieckiej artylerii siedział w kryjówce z lornetką, zobaczył moich siedmiu ludzi. Był około 500 metrów od baterii, drogą radiową podał informację do obsługi granatników. W wyniku tego odpowiedziała bateria granatników z ciężką bronią 81 mm. To była seria z moździerzy.

Wszyscy razem, cała siódemka, zginęli od tych pocisków. To się działo 50 metrów ode mnie.

Podczołgaliśmy się z „Rafałem” (Stanisław Leopold, zginął 25 sierpnia w okolicach Reduty Banku Polskiego). Zobaczyłem porozrywane w kawałki ciała. Wiedziałem, że tam musi być też Krystyna, rozglądałem się. Miała poszarpaną lewą rękę, na drugiej był zegarek. „Rafał” go zdjął, był wygrawerowany. Miała ranę koło gardła i na piersi. Zdjąłem swoją panterkę i nakryłem ją.

Było siedmiu poległych razem z Krysią, trzeba było ich pochować. Teren był trudny, wkoło płyty. Wtedy ich pochowałem, był ze mną „Rafał”.

Wykopaliśmy płytki grób, może 40 cm. Był taki długi jak rynna. Pochowaliśmy ich razem, Krysię i jej sześciu kolegów. Przykryliśmy ten prowizoryczny grób deskami, cegłami, czym się dało. Dwa kawałki drewna związaliśmy sznurkiem i taki krzyż umieściliśmy na wierzchu.”

Fragment relacji łączniczki „Zofii” (Wanda Janicka):

„Leżeli sznurkiem, jeden za drugim, siedmiu zabitych, od strony Żytniej. Wszyscy mieli rany szyi lub głowy. Pierwszy to był młody piękny chłopak z jasną czupryną, drugi starszy człowiek o grubo ciosanej twarzy…. Dalej leżała „Anna”. Wsunęłam rękę pod panterkę: serce nie biło. Oczy miała półzamknięte. Usta rozchylone. Płynęła z nich krew. Już małym strumykiem.”

Relacja łączniczki „Leny” (Danuta Kaczyńska):

„Szóstego byłam na cmentarzu kalwińskim z moim punktem sanitarnym pierwszej kompanii „Rafała”. Widziałam, jak grupa „Gryfa” przebiegała Żytnią. Wyjrzałam przez furtkę: była cisza, formowali się w dwójki. Widziałam, jak przechodzili dziurę w płocie, śpiewali piosenkę „Parasola”: „Pałacyk Michla”. Łączniczka „Rafała”, „Anna” szła z nimi. Widziałam, że z czegoś się śmieje.

I w tym momencie uderzył pocisk. Padło wielu. „Anna” była najbliżej.

Podbiegłam, chwyciłam ją za rękę, zawołałam jej prawdziwym imieniem.

– Krystyno!.. Krystyno!..

Nie odezwała się. Nie było pulsu, nie było oddechu. Już nie żyła.”

Wiosną 1945 roku, gdy odmarzła ziemia, Matka Krystyny, Zofia Wańkowicz odnalazła grób zbiorowy i to miejsce w nim, gdzie złożono tych siedmioro.

…Skleciła siedem trumien. Zdobyła dwa prześcieradła dla owinięcia ciała Krysi. Poznałaby je. W lutym, kiedy chciała kopać, był mróz, jeszcze by widziała resztki rysów.  Potem  już  może  tylko  plisowaną

spódniczkę. Ale wiosną ziemia była podmokła, więc pewnie już tylko warkocze,… panterkę… krzyżyk od załogi „Śmiałego”.

W grobie było sześciu chłopców i dziewczyna. Krysia była jedyną kobietą w oddziale. Więc – już kres… I pewność. Ale dziewczyna w grobie nie miała warkoczy ani plisowanej spódniczki. Dopiero ze wspomnień „Gryfa” wynika, że Krysia ścięła warkocze i przebrała się w mundur 3 sierpnia wieczorem…

Melchior Wańkowicz dowiedział się o śmierci Krysi dopiero w grudniu 1945 roku, gdy po 6 latach rozłąki spotkał się z żoną. Swoją rozpacz i ból po stracie ukochanej córki opisał w ostatnim rozdziale „Ziela na kraterze”, który kończy słowami: Żyjesz, Krysiuniu. Żyjesz i żyć będziesz, nie godząc się z jej tragicznym wyborem.

W Nadliwiu, które niegdyś zwały się Górami Strachowskimi, Melchior Wańkowicz przebywał kilkakrotnie jeszcze przed II wojną światową. Gościł u Państwa Wolińskich, którzy byli jednymi z założycieli osiedla. W 1973 roku przebywał tam także.

Melchior Wańkowicz zmarł 10 września 1974 roku  w Warszawie. Całą spuściznę literacką zapisał pani Aleksandrze Ziółkowskiej, swojej asystentce i sekretarce, która zebrała wspomnienia o Krystynie Wańkowicz.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry
Przejdź do treści